niemal jak ten gawron - może i ja się dogrzebię jakiej wiosny w śniegu? Poszłam w tym celu na spacer do parku.
Po drodze śnieg i poprószone białym pudrem łebki zeszłorocznych hortensji.
I park też caluśki w śniegu.
Nad głową resztki bukowych orzeszków - dawno już puste, same okrywy.
Nad głową mówiłam? Nie tylko.
Idę dalej. Po lewej mam Bramę Rzymską - takie niegdyś boczne wejście do parku, zbudowane od razu jako ruina, teraz zamknięte i wyłącznie ozdobne.
Brama Rzymska powstała podobno już przed rokiem 1929 i zawsze była taka powyrywana, miała być romantyczną ruiną. Wzorowana jest na rzymskich łukach triumfalnych. Najstarsze zdjęcia Bramy, jakie udało mi się odgrzebać, jest jakoś sprzed I wojny:
https://www.facebook.com/
a tu jest jeszcze wcześniejszy szkic:
https://polska-org.pl/
i rysunek z roku 1857:
A taką Bramę Rzymską pamiętam z dzieciństwa:
(ze starej pocztówki)
A, jeszcze mapka. Otóż Brama Rzymska jest tu:
(googlemaps)
Dobra. Idę dalej. Zdumiona, że w parku panuje totalna cisza i nie widać ani jednego, dosłownie ani jednego ptaka.
Jest za to jedna wiewióra.
Udokumentowawszy jej obecność, przeszłam na drugą stronę parku. Pod tulipanowiec obsypany zeszłorocznymi nasiennikami
i nad skarpę.
O, druga wiewióra.
Nie wiem, czy śladem przedwiośnia są zeszłojesienne liście na południowym stoku skarpy.
Czy rozmarzający strumyczek, co usiłował spływać w stronę starorzecza.
O, ślady wiewióry:
Schodzę nad starorzecze.
Na nadbrzeżnej olsze ucieka mi z kadru czyżyk.
A starorzecze zamarznięte na kość.
Za nim biała połać pola.
W granicznych hm miedzowych krzakach - sikorka uboga.
I bogata.
A na niebie, ooo - na niebie pierwszy w tym roku klucz dzikich gęsi.
Czyli jednak przedwiośnie. Ale póki co, zmarzłam. Wracam.
Jeszcze po drodze jakiś dzwoniec w krzakach.
I przez krótką chwilę całkiem wiosenne bębnienie dzięcioła. Nawet go widziałam, ale za daleko na zdjęcie. Za to blisko pod nogami - pierwsze liście ziarnopłonów.
A wyżej zupełnie nieobjedzony klon.
I może dlatego nad głową przeleciało mi całe stado gilów. Złapałam ostatniego.
I gawrony, co wyraźnie rozsiadły się na gałęziach parami.
Więc może rzeczywiście przedwiośnie?