czwartek, 19 lutego 2026

szukanie przedwiośnia

 niemal jak ten gawron - może i ja się dogrzebię jakiej wiosny w śniegu? Poszłam w tym celu na spacer do parku.



Po drodze śnieg i poprószone białym pudrem łebki zeszłorocznych hortensji.


I park też caluśki w śniegu.



Nad głową resztki bukowych orzeszków - dawno już puste, same okrywy.


Nad głową mówiłam? Nie tylko.


Idę dalej. Po lewej mam Bramę Rzymską - takie niegdyś boczne wejście do parku, zbudowane od razu jako ruina, teraz zamknięte i wyłącznie ozdobne.





Brama Rzymska powstała podobno już przed rokiem 1929 i zawsze była taka powyrywana, miała być romantyczną ruiną. Wzorowana jest na rzymskich łukach triumfalnych. Najstarsze zdjęcia Bramy, jakie udało mi się odgrzebać, jest jakoś sprzed I wojny:
https://www.facebook.com/

a tu jest jeszcze wcześniejszy szkic:

https://polska-org.pl/

i rysunek z roku 1857:
https://polska-org.pl/


A taką Bramę Rzymską pamiętam z dzieciństwa:
(ze starej pocztówki)

A, jeszcze mapka. Otóż Brama Rzymska jest tu:
(googlemaps)


Dobra. Idę dalej. Zdumiona, że w parku panuje totalna cisza i nie widać ani jednego, dosłownie ani jednego ptaka.



Jest za to jedna wiewióra.



Udokumentowawszy jej obecność, przeszłam na drugą stronę parku. Pod tulipanowiec obsypany zeszłorocznymi nasiennikami



i nad skarpę.

O, druga wiewióra.

Nie wiem, czy śladem przedwiośnia są zeszłojesienne liście na południowym stoku skarpy. 


Czy rozmarzający strumyczek, co usiłował spływać w stronę starorzecza. 


O, ślady wiewióry:



Schodzę nad starorzecze.


Na nadbrzeżnej olsze ucieka mi z kadru czyżyk.


A starorzecze zamarznięte na kość.


Za nim biała połać pola.

W granicznych hm miedzowych krzakach - sikorka uboga.


I bogata. 


A na niebie, ooo - na niebie pierwszy w tym roku klucz dzikich gęsi. 






Czyli jednak przedwiośnie. Ale póki co, zmarzłam. Wracam.


Jeszcze po drodze jakiś dzwoniec w krzakach.


I przez krótką chwilę całkiem wiosenne bębnienie dzięcioła. Nawet go widziałam, ale za daleko na zdjęcie. Za to blisko pod nogami - pierwsze liście ziarnopłonów.


A wyżej zupełnie nieobjedzony klon. 


I może dlatego nad głową przeleciało mi całe stado gilów. Złapałam ostatniego.


I gawrony, co wyraźnie rozsiadły się na gałęziach parami.



Więc może rzeczywiście przedwiośnie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę jakoś podpisywać komentarze.