niedziela, 17 maja 2026

szukając szpaków - spacer po deszczu

 Od jakiegoś czasu planuję wpis o szpakach. Bo wiosna to czas, kiedy szpaki widać. I taki wpis byłby bardzo na czasie. Problem polega na niezwykle zimnej tegorocznej wiośnie i braku szpaków na ziemi (a w powietrzu trudno je fotografować). Być może susza też ma tu coś do rzeczy, bo w wyschniętej trawie nie ma czego szukać, w sensie jak się jest szpakiem i szuka czegoś do jedzenia. 

A zatem. Wczoraj spadł pierwszy od półtora miesiąca deszcz, więc dziś poszłam szukać szpaków. Niestety, nadal było zimno. I mokro.


Znalazłam kawki.


Kosy


sierpówki


srocze gniazdo


i srokę


kopciuszka samiczkę


i samczyka, zadziwionego Bożonarodzeniowymi lampkami w maju


a szpaków ni dudu.

Jak nadmieniłam, było bardzo mokro.



Zofija onegdaj rozwinęła kłosy


śniedki jeszcze nie rozwinęły kwiatów


zmókł nawet ostatni kosmaty tulipan w czyimś ogrodzie


wypełzły z mokrej trawy zmoknięte ślimaki


a szpaków dalej ani śladu.

Może (ślepy na jedno oko?) kot Stasiek ma coś wspólnego z brakiem szpaków?


Znalazłam nawet gniazdo modraszek


dzięcioła

i drozda.


Całą kolekcję gołębi





I dopiero po przejściu kolejnych mokrych kilkuset metrów



spotkałam szpaki.


Wygląda na to, że wszystkie okoliczne szpaki zebrały się w jednej kałuży.






W końcu nie wiadomo, kiedy spadnie następny deszcz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę jakoś podpisywać komentarze.