Od jakiegoś czasu planuję wpis o szpakach. Bo wiosna to czas, kiedy szpaki widać. I taki wpis byłby bardzo na czasie. Problem polega na niezwykle zimnej tegorocznej wiośnie i braku szpaków na ziemi (a w powietrzu trudno je fotografować). Być może susza też ma tu coś do rzeczy, bo w wyschniętej trawie nie ma czego szukać, w sensie jak się jest szpakiem i szuka czegoś do jedzenia.
A zatem. Wczoraj spadł pierwszy od półtora miesiąca deszcz, więc dziś poszłam szukać szpaków. Niestety, nadal było zimno. I mokro.
Znalazłam kawki.
Kosy
sierpówki
srocze gniazdo
i srokę
kopciuszka samiczkę
i samczyka, zadziwionego Bożonarodzeniowymi lampkami w maju
a szpaków ni dudu.
Jak nadmieniłam, było bardzo mokro.
Zofija onegdaj rozwinęła kłosy
śniedki jeszcze nie rozwinęły kwiatów
zmókł nawet ostatni kosmaty tulipan w czyimś ogrodzie
wypełzły z mokrej trawy zmoknięte ślimaki
a szpaków dalej ani śladu.
Może (ślepy na jedno oko?) kot Stasiek ma coś wspólnego z brakiem szpaków?
Znalazłam nawet gniazdo modraszek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Proszę jakoś podpisywać komentarze.