niedziela, 13 września 2026

na progu lasu

 czyli niedzielny spacer taki:


Najpierw przez miasto


potem coraz bardziej poza miastem.






A to dla tęskniących za wakacjami - wiadomo, kwitną akacje, będą wakacje. :)


Niestety, jesień o sobie przypomina. 




Dalej już nie ma miasta. Są tylko stare, zarośnięte sady.


I najbardziej pachnące, najsmaczniejsze jabłka świata.

A dalej już zaczyna się las.



Na trawie w pajęczynach perły wczorajszego deszczu



A potem coraz więcej lasu



z brzozami


korczypą eee czeremchą


wierzbami


i wszystkim innym :)




Jak mi ten las, jak mi ten mech paaaachniał...



Tu już prowadzi szlak wprowadzający na wąwozy. Ale ja muszę wracać... jeszcze tylko czerwończyk na drodze, jak czerwone światło


i w tył zwrot.



Do miasta.

wtorek, 1 września 2026

rozmnażam

 paprocie przez wąsy.

O pierwszej próbie wąsowania paproci pisałam tu :klik:, ale z tej próby nic nie wyszło. Kubeczki po jogurcie są za małe, żeby utrzymać w nich stałą wilgotność na rozsądnym poziomie, poza tym ustawione wysoko w doniczkach wiszących na ścianie nie ułatwiają kontroli wilgotności. Zrobiłam to zatem inaczej. Na stole pod wiszącą na ścianie paprotką postawiłam doniczkę z sansewierią i skierowałam do niej kilka paprociowych wąsów wiszących z góry. 


Po jakimś czasie na wąsach zaczęły się pokazywać takie zgrubienia





Jeszcze trochę czasu i trochę wody, a zgrubienia zaczęły się widocznie zaokrąglać







aż wreszcie rozwinęły się w normalne paprociowe liście.



Jak młode paprotki będą mieć po trzy listki każda, przesadzę je do oddzielnych doniczek. 

Czyli: paprotkowe wąsy w sprzyjających (wilgotnych) warunkach najpierw grubieją, potem zaokrąglają się, a potem wyrasta z nich paprotkowy liść, u którego nasady rozwija się młoda roślinka. Co było do udowodnienia. :)

wtorek, 25 sierpnia 2026

wąwóz Małachowskiego - Kazimierz Dolny

 według googlemaps wygląda tak:


chociaż nie jest to najaktualniejsza wersja mapy, zdaje się. Ale wąwozy właśnie takie są. Żywe. Niezwykle zmienne.

Tak czy inaczej, wąwóz Małachowskiego znajduje się na południe od centrum Kazimierza. Trzeba znaleźć ulicę Nadrzeczną, co nie jest trudne, bo to najgłówniejsza ulica Kazimierza, i skręcić w prawo w ulicę Małachowskiego.


Idąc prosto i pod górę ulicą Małachowskiego wchodzimy w wąwóz Małachowskiego. Po bokach mamy takie oto urokliwe zakątki



a przed sobą brukowaną ulicę.


Bo za komuny wąwóz Małachowskiego usiłowano przekształcić w wąwóz cywilizowany. Niezmienny. Przyjazny ludziom i samochodom. Oczywiście było to absolutnie niezgodne z naturą wąwozowatości i zupełnie się nie udało. 

Cywilizowanie wąwozu próbowano osiągnąć poprzez wybrukowanie jezdni, ustawienie latarni, ułożenie chodnika z płytek, umieszczenie na chodniku ławeczek i koszów na śmieci. Brzegi wąwozu zabezpieczono przed osuwaniem specjalną czarną siatką, której resztki nadal można gdzieniegdzie zobaczyć.



Wąwóz oświadczył dobitnie, gdzie ma siatkę, chodniki, ławeczki i takie tam. Z siatki zostały resztki, z chodników też. Często widać tylko wewnętrzny krawężnik, reszta została przysypana osuwającą się ziemią.


Ławeczki może ze dwie udało się ocalić. 

Bruk kończy się przy Domu Pracy Twórczej (i Kuncewiczówce, tej willi od Kuncewiczowej i "Dwóch Księżyców"). Prosto prowadzi węższa droga.




a po bokach takie widoki:



Po prawej przy wyjściu z wąwozu na pola mamy płytę upamiętniającą Małachowskiego, powstańca z 1831 roku, który tu właśnie miał paść zabity (patrz gugle> Juliusz Małachowski).



A dalej idziemy wąską drogą między polami, płotami, zagrodami, czasem przez las.




Miłośnicy alpak mogą skręcić w stronę lokalnego alpakarium :).


Gdyby ktoś poszedł prosto, coraz węższą dróżką


po górach i dolinach


i wertepach wszelakich (nie chodźcie tam po deszczu...)



znalazłby takie widoki 




i w końcu zapomnianą przez świat zagrodę z żywymi kurami (i piejącymi kogutami) za drewnianym płotem.


W dole widać inny wąwóz - Plebankę, którą można spokojnie wrócić do Kazimierza.


Wygląda to w realu mniej więcej tak (inaczej niż na mapie google), że wychodzicie z górnej drogi, a wchodzicie pod bardzo ostrym kątem w dolną drogę i idziecie z powrotem.


Wiąże się to z eksploracją tej oto czarnej dziury. Ale to już zupełnie inny wąwóz i inna historia.