poniedziałek, 20 kwietnia 2026

gołąb grzywacz

 Gołąb grzywacz, zwany dalej po prostu grzywaczem, to jeden z tych ptaków, które każdy w życiu widział. Wygląda tak:


Jest duży, ciężki i masywny - nawet jak na gołębia. Ogólnie szarą kolorystykę efektownie podkreśla biały pasek na szyi, kojarzony z grzywą - stąd nazwa. Samice wyglądają tak samo jak samce, a młode nie mają tego białego na szyjkach. 


Grzywacza spotkamy równie często na ziemi, często w parach lub większych stadkach


jak na gałęziach drzew - uwaga! jak każdy gołąb, grzywacz także jest skutecznym srakiem pospolitym!


Lecącego grzywacza łatwo usłyszeć, bo startując klaszcze skrzydłem o skrzydło, a ze swoją masą robi w locie hałas jak pociąg pospieszny. A gruchającego grzywacza też nietrudno rozpoznać: ma gruby jak na gołębia głos. Grucha szczególnie intensywnie na wiosnę. Wtedy też łatwo zaobserwować grzywacze wypędzające się nawzajem z obranych dla siebie terytoriów


a parki grzywaczy na gałązkach siedzą normalnie jak dwa gołąbki. Taka para będzie parą przynajmniej przez całe lato, a często przez całe życie.


Grzywacz, tak popularny obecnie w naszych miastach i niespecjalnie płochliwy, początkowo był (i nadal bywa) gołębiem leśnym. Pierwsze grzywacze w życiu widziałam na szkolnym boisku jakoś w 1987 roku. Moich rodziców w szkole uczono, że grzywacze są ptakami rzadkimi i niezwykle płochliwymi, a jeśli ktoś znajdzie w lesie gniazdo grzywacza, powinien nie podchodzić zbyt blisko, bo ptak porzuci lęg. Dziś grzywacz chętnie szwęda się po trawnikach i zaroślach tuż obok ludzkich domów, i po ogrodach i parkach, a jesienią przed odlotem tłumnie żeruje na polach i obsiada całymi rządkami druty telefoniczne.


Bo grzywacz w zasadzie nie zimuje w Polsce, chociaż podobno w cieplejszych rejonach zdarza mu się siedzieć u nas i całą zimę. Raczej przylatuje w lutym-marcu, czasem kiedy jeszcze pada śnieg, a odlatuje w październiku. Od  kwietnia do lipca-sierpnia grzywacze zajmują się rozmnażaniem. Potrafią wyprowadzić w tym czasie trzy lęgi, jednak większość z nich w miejskich warunkach tracą - pierwszy leg ze względu na zimną jeszcze pogodę, kolejne często wyjadają miejskie wrony i sroki, przed którymi grzywacze zupełnie nie umieją się bronić. Rodzice po prostu odlatują w siną dal po zaatakowaniu gniazda, pozwalając małym ginąć.

Gniazdo grzywacza to luźno ułożona konstrukcja z patyków - na wiosnę można obserwować budujące się grzywacze z patykami w dziobach


i grzywacz potrafi założyć gniazdo dosłownie wszędzie - na drzewie, na rynnie, na nie dość pilnowanym balkonie. 


Jednorazowo pani grzywacz składa dwa jajka o białej skorupce. Wysiaduje głównie samica, ale czasem gołębie na gnieździe się zmieniają


Po 17 dniach wylęgają się z nich dwa pisklaki


karmione przez rodziców "mlekiem", czyli wydzieliną wola. Ptasie mleko produkują oboje rodzice, a pisklę jedząc wkłada łepek głęboko w gardło mamy lub taty. Wygląda to trochę mało komfortowo.

Rodzice karmią maluchy w gnieździe jakieś 29 dni, a potem jeszcze z tydzień pilnują ich poza gniazdem


po czym zostawiają dzieci na własnym garnuszku, a sami biorą się za kolejny lęg. 

Grzywacze jedzą głównie pokarm roślinny - nasiona, ziarna zbóż, owoce, liście. Potrafią powodować szkody w uprawach, na przykład wybierając z ziemi zasiane nasionka albo objadając doszczętnie dojrzewające plony. Po zakończeniu lęgów grzywacze żyją w hordach po kilkaset sztuk i takie milusie stadko potrafi sobie zjeść.


Grzywacz jest ptakiem łownym. Myśliwi mogą do niego strzelać od połowy sierpnia do końca listopada. Na grzywacze miejskie, jedzące co popadnie, ja bym jednak nie polowała, chociaż faktycznie czasami mam ich trochę dość. 

Moje zdjęcia grzywaczy są tu :klik:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę jakoś podpisywać komentarze.