przemaszerowałam przez całą długość starorzecza.
Widziałam modraszki, kapturki, bogatki, grzywacze, krzyżówki. Pełzacza i pierwiosnka nie widziałam, dzięcioła też nie. Za to był myszołów ścigany przez kawki
przynajmniej para łabędzi - najpierw były dwa, a potem jeden, nie wiem, czy ten sam, czy nowy.
kurka wodna, bardzo dużo kurek wodnych
kilka pliszek siwych
kilka szpaków, chociaż szpaków w tym roku mamy wyraźnie mniej niż zazwyczaj
kilka par gągołów, przy czym jeden samczyk wręcz wychodził z siebie, żeby tylko popatrzyła :)
i dwa samczyki nurogęsi - samiczki już chyba na gniazdach
oraz jedna łyska.
A nagrywanie ptasich śpiewów utrudniały parkowe wycieczki - nowa moda na dawanie mikrofonów i głośników przewodnikom wycieczek sprawia, że przechodząca grupa hm turystów robi tyle hałasu co średniej wielkości stado ryczących mamutów - oraz wiecznie gruchające grzywacze. One się normalnie proszą o specjalny wpis na swój temat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Proszę jakoś podpisywać komentarze.