środa, 29 listopada 2023

wtorek, 28 listopada 2023

gawrony

 To jest gawron. 


Gawron to czarny ptak większy od kawki i lśniąco błyszczącoczarny z granatowym połyskiem. Ma łysy dziób, czyli bez piór aż do oka, tylko młode mają tam pióra, potem śmiesznie łysieją. Samiec wygląda tak samo jak samica. 


Gawrony coraz częściej występują w miastach, chociaż nie wszędzie są, a nawet tam, gdzie są, nie widuje się ich co roku. Czasem są, czasem prawie ich nie ma. Na zimę część z nich odlatuje, a do nas przylatują gawrony ze wschodu i północy. Bo gawrony nie lubią zimna i często giną z powodu mrozu, po mroźnej nocy nieraz można pod drzewem natknąć się na zmarzłego na śmierć gawrona. 

Gawrony są ptakami nie tylko miejskimi, zamieszkują wszelkie tereny z kępami wyższych drzew, także poza miastem. Jedzą wszystko, co znajdą i co da się złapać. Są trochę gapiowate i sprytne kawki często zabierają większym od nich gawronom jedzenie dosłownie z dzioba. Bo gawrony często przebywają w towarzystwie kawek.


Gawrony poruszają się po ziemi krocząc. :) Są niezwykle dostojne i stosunkowo niepłochliwe, chociaż uciekają przed człowiekiem szybciej niż kawki.  Siedząc na wysokich gałęziach, gawrony wydają różne ciekawe dźwięki, o które nikt by ich na pierwszy rzut oka nie podejrzewał, w każdym razie nie jest to typowe "krakrakra". Śpiewający gawron wyciąga się charakterystycznie do przodu. 


W jesieni gawrony często łażą z orzechami włoskimi w dziobie. 


Potrafią taki orzech rozłupać albo schować gdzieś w trawie na czarną godzinę. Schowane orzechy przypadkowo może znaleźć i spałaszować każdy inny zwierz, bo gawron raczej nie pamięta, gdzie ma spiżarnię. A jeśli nic go nie znajdzie, taki orzech wiosną wyrasta w piękne młode drzewko.

Gawrony często denerwują ogrodników, bo ryją w ziemi w poszukiwaniu owadów, wykopując młode rośliny i dziurawiąc trawniki. Na terenach rolniczych stada gawronów latają zaraz za traktorem, jeśli akurat wykonywana jest orka albo przerzucane siano.

Gawrony budują gniazda z patyków w koronach wysokich drzew.


Zwykle gniazdują w koloniach. Mają jeden lęg w roku, składają 3-5 jajek, wysiadują 17 dni. Gniazdują od kwietnia do czerwca. Młode gawronki jakiś miesiąc siedzą w gnieździe, a rodzice dzielnie je karmią.


Gawron bywa dość pospolity, chociaż nie wszędzie i nie zawsze. Jest objęty częściową ochroną. 

Więcej zdjęć gawronów tu :klik:

niedziela, 26 listopada 2023

co kwitnie 26 listopada?

 Dzisiejszy czelendż :) brzmiał: znajdź coś, co jeszcze kwitnie.

Spacer do parku i okolic. Jakieś 5 tysięcy kroków.


Najpierw ulicami, wśród niezliczonych gawronów i kawek.




Kwitły ostatnie róże, ale co ja będę na łatwiznę szła. :P


Szukam dalej. :)

Potem po parkowym dziedzińcu. Pawiom odrastają ogony.



W parku śnieg, mróz i wicher. Lodowaty. Nic nie kwitnie, niewiele fruwa. 


Przecież tak się nie może skończyć... coś _musi_ kwitnąć w tym zmarzniętym świecie. :) I proszsz. 



Wychodzę z parku. Mijam od dawna pustą i chyba ostatnią u nas chałupę bieloną wapnem.



Pamiętam takie chatki z dzieciństwa. To niebieskie to wapno gaszone. Kupowało się w sklepie chemicznym wapno, cały worek. W domu z jakimś pojemniku typu wiadro czy miska mieszało się z wodą (wapno gaszone?) i dodawało niebieską farbkę z tego samego chemicznego sklepu. Powstałą mazią malowano domy jak dziś farbami - i w środku, i czasem z zewnątrz. Charakterystyczny niebieski kolor nie do podrobienia, a wapno miało przy okazji właściwości robalobójcze. 

Teraz już nikt tak nie maluje...

Powrót do domu ulicą.


O tej ulicy też można dłuuugo, ale to innym razem.

Satysfakcja ze spaceru: 4/6. Za zimno i wszystko, co żyje, się pochowało.

sobota, 18 listopada 2023

spacer w deszczu

 Po okolicznych ulicach i skwerach, jakieś 2 tysiące kroków. 

(googlemaps)

Podziwiałam resztki topniejącego śniegu


i gawrony. Dużo gawronów.



Czerwonym znacznikiem na mapie zaznaczyłam dawny młyn. 


Teraz jest to nowoczesny biurowiec, ale pamiętam, jak całkiem niedawno był to prawdziwy, działający młyn z dachem oprószonym mąką. Jakoś leciała przez przewody wentylacyjne. Wyglądał wtedy tak:

(https://basowypan.blogi.pl/)

Podobno ten młyn powstał zaraz po pierwszej wojnie. Oczywiście, że był to młyn motorowy, bo najbliższa woda to dopiero Wisła dobre parę kilometrów dalej. Za mojej pamięci działał na prąd, podobno na początku zasilał go gaz. Z rodzinnych przekazów wynika, że ten młyn nie świadczył usług mielenia zboża dla indywidualnych rolników, bo dziadek zboże do zmielenia woził gdzie indziej, chociaż było dalej. No ale to już była II wojna i okolice. 

Za zakrętem droga wiodąca po obrzeżach parku.



Mijam park, jest zdecydowanie za mokro na łażenie między drzewami. Wchodzę na skwer. 


Kiedyś centralnym punktem tego skweru był modrzew. Tu na starej pocztówce, chyba z lat 70-tych. Skwer wyglądał kompletnie inaczej.


Mój stary przyjaciel modrzew rósł sobie do 2010 roku i miał podobno 120 lat, był całkowicie pusty w środku. Obwód pnia na dole wynosił prawie 4 metry. Ponieważ groził wypadkiem, został ścięty, ale nie do końca:


Tuż przy nim posadzono metasekwoję, widoczną także dwa zdjęcia wyżej. To jest dokładnie miejsce po modrzewiu. Lubiłam ten modrzew. Był jednym z ulubionych miejsc zabaw jeszcze w czasach przedszkolnych. Dookoła pnia stały ławeczki ustawione tak, że siedząc, plecami opierało się o pień. 

A teraz metasekwoja (kto w latach siedemdziesiątych słyszał o istnieniu metasekwoi?), fontanna, róże.




Gawrony. Całe stada gawronów. Gawrony nie chodzą, one kroczą, chwiejąc się śmiesznie na boki, zabawnie dostojne, komicznie poważne. 



I jeszcze więcej róż. 




I anemony


i - na odskocznię od gawronów - gawronioczarny kos


i nieczarna sierpówka.


Śnieg już zupełnie rozmókł, ja rozmokłam prawie zupełnie.