niedziela, 24 maja 2026

zielony spacer w Zielone Świątki

 stałą ostatnio trasą za starorzeczem. Dzisiejszy spacer miał dwa cele. :) Po pierwsze, chciałam sprawdzić, czy maj naprawdę jest "żółtym" miesiącem - jak próbuje mnie przekonać Ola :) - pozdrawiam! Po drugie, chciałam sprawdzić, czy są już jakieś wiosenne pisklęta. 

Maj przywitał mnie zielenią. 


OK, z odrobiną żółtego.





Szłam wąską ścieżką przez zieleń


Kurki wodne i gągoły były tylko duże. Dorosłe, znaczy.






Ścieżka zrobiła się ciut szersza, ale nie mniej zielona.


Kaczorki z zielonymi, nie żółtymi łebkami.


Ważki też jakby zielone.


Czy tu jest coś żółtego?





Kurki wodne. Znowu same duże.




O, żółciaki na wierzbie. Te huby, znaczy.






I (stosunkowo) żółte - w końcu! - cztery kacze pisklaki.





I żółte grążele.


Po dłuuuugim szukaniu znalazłam łabędzia. Pana łabędzia. Podobno pani łabędziowa wylądowała u ptasiego weterynarza i mam nadzieję, że nie skończyło się to ptasią eutanazją. W każdym razie pan łabędź pozostał sam. Co dalej - zobaczymy. 


Podobno na starorzeczu jest jeszcze jedna łabędziowa para. I może zobaczymy w tym roku pisklaki.

Na pociechę - mazurkowe pisklęta wylęgnięte w mojej ogrodowej budce.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę jakoś podpisywać komentarze.