niedziela, 21 stycznia 2024

pętlą koło ZDUNGu i działek

 To moja dawna trasa spacerowa jeszcze ze szczenięctwa, często chodziliśmy tu na niedzielne spacery. Jakieś 6000 kroków. 


Idę znajomą drogą do ZDUNGu. 





Resztki szadzi na przydrożnych badylach kojarzą mi się z rafą koralową :).









Mijam ZDUNG, dalej już tylko śnieg i ślady kogoś, kto spacerował tu z psem. Jeden ktoś i jeden pies. I śnieg.

 






I bardzo, bardzo dużo śladów saren. 

W końcu ślady pana z psem skręcają, idę sarnią ścieżką:


Wychodzę na działki. Tu wreszcie pojawiają się ptaki. W zimie chyba wolą trzymać się bliżej ludzi. Piękne, czerwone gile.



sikory i mazurki



sójki i dzwońce



kwiczoły i sroki



i - ku radości mojej - raniuszki.




Oczywiście w największej gęstwinie gałęzi, a co. :)))

Już przy samym parku kaczki krzyżówki


i na samym czubku drzewa, wśród ostatnich resztek szadzi - dzięcioł. 


Żegnam się z zimą, bo od jutra ma się topić...

6 komentarzy:

  1. Tak, poznałam! :) U nas też zima, ale już nie taka ładna. Gile czasem słyszę, ale nie widzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) u nas zima też przestaje być ładna... topi się. :(

      Usuń
  2. U nas też się topi... Może jeszcze wróci na ferie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ładnie. Agaja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Polecam monografię o gilach (na prawym marginesie atlas ptaków > gil)

      Usuń

Proszę jakoś podpisywać komentarze.