sobota, 30 maja 2026

a tymczasem na balkonie...

 Balkon powoli przybiera ostateczny letni wystrój.


Hm, letni, powiedzialam?




Majniki?
:) Ale pelargonie też są.



A to nocne życie balkonu:





Oprócz życia dziennego i nocnego, jest jeszcze poranne życie balkonowe. 




Tak między czwartą a szóstą rano, jak zdradziła mi fotopułapka. 
Jako gołębiochrony niezmiennie występują powbijane wszędzie patyki i najnowszy patent w trakcie sprawdzania - przyniesiona z ogrodu mięta. Podobno tam, gdzie rośnie, gołębie nie siadają. 


Zobaczymy.

czwartek, 28 maja 2026

więcej pleszki i młodziutkich mazureczków

 Pleszka kręci się koło budek,



ale nie wiem, czy tam mieszka (i wynosi brudy), czy łapie w budkach jakieś żarcie. 

Boję się podchodzić bliżej, żeby zwierzaczka nie wypłoszyć, a z daleka na zdjęciu nie widać wiele.

Nie podchodzę też za blisko do mazurków :klik:. 

Mazurki na 99% są wyklute w mojej budce na żywotniku, a teraz wychowują się w moim ogrodzie, czyli latają za rodzicami i domagają się papu.



Jestem malutkim, puchatym mazureczkiem.



Mamo, nakarm mnie. Ćwir.





Takie słodziaki. 

wtorek, 26 maja 2026

zauważ kosa

 na plaży:




Po prostu cudny był. Po cpyknięciu trzech zdjęć z niezwykle bliska kos :klik:, a właściwie pani kosowa, zdecydował(a) się niechętnie odspacerować w krzaki. :)

U nas dziś upał, powyżej 30 stopni, cokolwiek na to prognozy. I ja już w takich temperaturach cierpię. A kosy, najwyraźniej, nie.

niedziela, 24 maja 2026

zielony spacer w Zielone Świątki

 stałą ostatnio trasą za starorzeczem. Dzisiejszy spacer miał dwa cele. :) Po pierwsze, chciałam sprawdzić, czy maj naprawdę jest "żółtym" miesiącem - jak próbuje mnie przekonać Ola :) - pozdrawiam! Po drugie, chciałam sprawdzić, czy są już jakieś wiosenne pisklęta. 

Maj przywitał mnie zielenią. 


OK, z odrobiną żółtego.





Szłam wąską ścieżką przez zieleń


Kurki wodne i gągoły były tylko duże. Dorosłe, znaczy.






Ścieżka zrobiła się ciut szersza, ale nie mniej zielona.


Kaczorki :klik: z zielonymi, nie żółtymi łebkami.


Ważki też jakby zielone.


Czy tu jest coś żółtego?





Kurki wodne. Znowu same duże.




O, żółciaki na wierzbie. Te huby, znaczy.






I (stosunkowo) żółte - w końcu! - cztery kacze pisklaki :klik:.





I żółte grążele.


Po dłuuuugim szukaniu znalazłam łabędzia :klik:. Pana łabędzia. Podobno pani łabędziowa wylądowała u ptasiego weterynarza i mam nadzieję, że nie skończyło się to ptasią eutanazją. W każdym razie pan łabędź pozostał sam. Co dalej - zobaczymy. 


Podobno na starorzeczu jest jeszcze jedna łabędziowa para. I może zobaczymy w tym roku pisklaki.

Na pociechę - mazurkowe pisklęta :klik: wylęgnięte w mojej ogrodowej budce.