Sprawdzam, czy czerwiec jest różowy - jak twierdzi Ola.
Sprawdzanie zaczynam przed blokiem. Pomijam różowe pelargonie, petunie w milionie odmian czy begonie i fuksje - nie będę po chamsku fotografować ludziom balkonów. Ale na trawniku kwitną różowe piwonie
a krzewiuszki (czyli wagleje) uginają się od różowych kwiatów.
A koniczyna wcale nie jest czerwona, tylko właśnie różowa.
Ciemnoróżowo kwitną niektóre spiree, czyli tawuły
i oczywiście róże.
O, jeszcze śnieguliczki.
A owoce pęcherznicy też jakieś takie różowe.
Zajrzałam nad starorzecze.
Nic różowego specjalnie nie zauważyłam, chyba że czerwonawe łepki kurczaków wodnych.
Zaraz zaraz - JEST! RÓŻOWY!!!
Idę w kierunku ogrodu. Różowe, różowe... powoje
i szczaw.
Wchodzę na ogród.
Różowo miiii.... :)))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Proszę jakoś podpisywać komentarze.