wtorek, 25 sierpnia 2026

wąwóz Małachowskiego - Kazimierz Dolny

 według googlemaps wygląda tak:


chociaż nie jest to najaktualniejsza wersja mapy, zdaje się. Ale wąwozy właśnie takie są. Żywe. Niezwykle zmienne.

Tak czy inaczej, wąwóz Małachowskiego znajduje się na południe od centrum Kazimierza. Trzeba znaleźć ulicę Nadrzeczną, co nie jest trudne, bo to najgłówniejsza ulica Kazimierza, i skręcić w prawo w ulicę Małachowskiego.


Idąc prosto i pod górę ulicą Małachowskiego wchodzimy w wąwóz Małachowskiego. Po bokach mamy takie oto urokliwe zakątki



a przed sobą brukowaną ulicę.


Bo za komuny wąwóz Małachowskiego usiłowano przekształcić w wąwóz cywilizowany. Niezmienny. Przyjazny ludziom i samochodom. Oczywiście było to absolutnie niezgodne z naturą wąwozowatości i zupełnie się nie udało. 

Cywilizowanie wąwozu próbowano osiągnąć poprzez wybrukowanie jezdni, ustawienie latarni, ułożenie chodnika z płytek, umieszczenie na chodniku ławeczek i koszów na śmieci. Brzegi wąwozu zabezpieczono przed osuwaniem specjalną czarną siatką, której resztki nadal można gdzieniegdzie zobaczyć.



Wąwóz oświadczył dobitnie, gdzie ma siatkę, chodniki, ławeczki i takie tam. Z siatki zostały resztki, z chodników też. Często widać tylko wewnętrzny krawężnik, reszta została przysypana osuwającą się ziemią.


Ławeczki może ze dwie udało się ocalić. 

Bruk kończy się przy Domu Pracy Twórczej (i Kuncewiczówce, tej willi od Kuncewiczowej i "Dwóch Księżyców"). Prosto prowadzi węższa droga.




a po bokach takie widoki:



Po prawej przy wyjściu z wąwozu na pola mamy płytę upamiętniającą Małachowskiego, powstańca z 1831 roku, który tu właśnie miał paść zabity (patrz gugle> Juliusz Małachowski).



A dalej idziemy wąską drogą między polami, płotami, zagrodami, czasem przez las.




Miłośnicy alpak mogą skręcić w stronę lokalnego alpakarium :).


Gdyby ktoś poszedł prosto, coraz węższą dróżką


po górach i dolinach


i wertepach wszelakich (nie chodźcie tam po deszczu...)



znalazłby takie widoki 




i w końcu zapomnianą przez świat zagrodę z żywymi kurami (i piejącymi kogutami) za drewnianym płotem.


W dole widać inny wąwóz - Plebankę, którą można spokojnie wrócić do Kazimierza.


Wygląda to w realu mniej więcej tak (inaczej niż na mapie google), że wychodzicie z górnej drogi, a wchodzicie pod bardzo ostrym kątem w dolną drogę i idziecie z powrotem.


Wiąże się to z eksploracją tej oto czarnej dziury. Ale to już zupełnie inny wąwóz i inna historia.