sobota, 1 marca 2025

szukając przedwiośnia

 Niezrażona mokrą i zimną pogodą, udałam się na wyjątkowo nieodległy spacer w poszukiwaniu pierwszych zwiastunów wiosny. Tym razem ospacerowałam w dość gęstą siatkę :) najbliższy miejski skwerek i sąsiednie blokowisko.

(googlemaps)

Z grubsza jakoś tak szłam - gugle nie mają dokładnej mapy tego skwerku.


Weszłam na skwerek zaraz za kawiarnią Czartoryska - i zdumiałam się jesiennością krajobrazu. A ja miałam szukać przedwiośnia? W dodatku na nos zaczął mi kapać deszcz. Bynajmniej nie wiosenny.

Skoncentrowałam się na hm ściółce skwerkowej (bo nie leśnej raczej.) I proszę: wyłażą ziarnopłony. One będą za parę tygodni kwitły na żółtą łąkę.


Spod liści obok zimozielonego bluszczu wyłazi bodaj jakaś złoć (a może inny cebulkowy geofit).


W trawie wypatrzyłam liście krokusów - parę lat temu firma zajmująca się utrzymaniem skwerku, btw noszącego szumną nazwę Skweru Niepodległości, posadziła duuużo krokusów na trawnikach.


A to jakaś z posadzonych przez tą samą firmę bylin - już chce rosnąć. 


Krętymi alejkami (och, jak dobrze, że wreszcie poprawili nawierzchnię, do niedawna tymi alejkami po deszczu nie dało się przejść, nie ryzykując oblepienia się do kolan trudnym do sprania tłustym błotem) w ciągle mżącym deszczyku doszłam do fontanny.


Włączą ją może na Wielkanoc. Niedaleko fontanny sterczą zeszłoroczne pióropusze paproci


a wyżej - oooo... Zadarłam głowę, nakapało mi do nosa i na obiektyw, ale wiosnę sfotografowałam jak cacy:



To wyżej to pączki jakiegoś klonu, jawora może, a niżej - wierzby płaczącej.

Idę dalej. Trochę mi już zimno, ale obiecałam sobie zwiedzanie _całego_ skweru i przyległości. Więc tylko przyspieszam kroku.

Wabi mnie zieleń przy ławeczce.



Prawie mogę się założyć, że to jakaś odmiana śniedków - będą kwitły na biało za jakiś miesiąc może.

Wychodzę na ulicę. Kiedyś Jurija Gagarina, nie, wróć. Kiedyś Aleja Mała, potem Jurija Gagarina :P, obecnie znowu Aleja Mała. Uliczka pomiędzy skwerkiem a blokowiskiem. Po prawej mam skwerek - lekko nachylone południowe zbocze, być może podgrzane jakimiś rurami z ciepłą wodą


- i na tym zboczu już zaczynają kwitnąć krokusy.




Nad nimi zakwitł klon srebrzysty, taki z koronkowo powcinanymi listkami.



Przechodzę przez ulicę, wchodzę na blokowisko.

To stare bloki, bodaj z 1960-tych lat. Mieszka w nich jeszcze sporo starszych pań, które od lat improwizują pod oknami miniogródki.

Od południowej strony, u stóp nagrzanej (czasem) ściany  - miniogródki są białe od przebiśniegów.





Z rzadka błyśnie jakiś drobny kolorowy akcencik: czy to bratek - fiołek trójbarwny



czy niebieski krokus


I dużo, duuuużo ledwie wyrosłych kiełków. Co tu zakwitnie? Narcyzy?

Brakuje mi ptaków - pochowały się przed deszczem. Ledwie jakiś jeden kos


skrzecząca kawka

jedna i druga sikora


i wysoooko, na samym wierzchołku lipy - ostrodzioby kowalik.


Zerkam jeszcze na pączki magnolii


zastanawiając się, czy aby czasem one tak od jesieni nie wyglądają? Nie wiem.

I wracam.

U podnóża jednej ze starych lip miga mi na pożegnanie czerwona kropka pierwszej biedronki.

niedziela, 23 lutego 2025

pawie

 Na początku uwaga techniczna: pawie nie są naszymi dzikimi ptakami, w Polsce żyją tylko w hodowlach, parkach i ogrodach. Dzikie pawie mieszkają w Azji, głównie w Indiach.

Paw wygląda tak:


- chociaż to spore uproszczenie, bo tak wygląda typowo ubarwiony samiec w sezonie godowym. W hodowlach zdarzają się białe samce


które nie są albinosami (to znaczy nie do końca są pozbawione wszystkich barwników). Pawie-albinosy podobno się zdarzają, ale są tak słabe i podatne na choroby, że się ich nie hoduje.

Paw ze złożonym ogonem wygląda nie mniej ciekawie:



Taki ogon to duży wysiłek dla pawia, w końcu trzeba toto nosić i podnosić, dlatego zaraz po sezonie godowym, czyli w lecie, pawie zaczynają te piękne piórka samoczynnie gubić. Wyglądają wtedy tak:



Pod koniec jesieni samcom wyrastają nowe pióra, 


dumnie noszone przez całą zimę i wiosnę. 

Samice pawia nie mają ani śladu tych pięknych ogonów. Są szare z zielonymi szyjkami. Jeśli widzimy pawia bez ogona i chcemy określić jego płeć, najlepiej przyjrzeć się szyi. Samiec ma szyję niebieską, samica szarozieloną.


Najczęściej widzimy pawie kroczące dumnie po ziemi, ale bywa, że siedzą na specjalnych grzędach, parapetach, podwyższeniach, balkonach



a czasem na gałęziach wysokich drzew lub na dachach piętrowych budynków.


Pawie już jako pisklęta świetnie umieją latać, a latający paw wygląda niemal jak smok :)



Z zasady pawie nocują na gałęziach drzew na sporej wysokości.

Dzikie pawie jedzą wszystko, co znajdą: nasiona, drobne zwierzęta, ponoć nawet młode węże. W hodowlach karmi się je mieszanką ziaren, a biegając po trawie, uzupełniają sobie same deficyty białka zwierzęcego. Węży raczej nie znajdą, ale zjadają owady, małe jaszczurki i dżdżownice.

Pawie nie śpiewają, tylko drą się głośno, wydając dźwięki podobne do miauczenia szalonego kota :).

Pawi ogon ma dwa główne zadania: uwieść samicę i wystraszyć konkurenta. Pawie są poligamiczne, zwykle żyją w stadkach składających się z jednego samca i 4-5 samiczek. W hodowlach zwykle proporcje są zaburzone, bo samce są bardziej dekoracyjne, a przy dużej ilości innych samców częściej rozpościerają ogony. Taniec godowy pawi warto zobaczyć na własne oczy. Oprócz rozpościerania ogona samiec trzęsie kuprem, szeleści piórami, kręci się wokół własnej osi, zamyka samicę w dzwonie utworzonym z piór ogona

a efektem zalotów jest złożenie przez samicę do 5 sporych jajek. Samce tracą wtedy piękne pióra i przestają się interesować partnerkami i ich ewentualnym gniazdem, a samice same wysiadują jajka przez około miesiąc. Gniazdo to jamka w ziemi wysłana mchem. W hodowlach zdarza się, że samica tak sprytnie ukrywa gniazdo, że nikt nie wie, że wysiadywała, dopóki nie wywiedzie pisklaków na świat.


Pawie - podobnie jak kurczaki - po obeschnięciu ruszają za mamą w świat i same zdobywają pożywienie. Po 10 dniach już umieją latać i nocują z mamą na drzewie. 


Małe pawie prawie od razu mają na główkach śmieszny czubek.


Mama wodzi dzieci długo, nawet do zimy, czyli do początku następnego sezonu godowego. Młode samczyki ćwiczą machanie ogonkami już zanim wyrosną im pierwsze ogony.


Przez pierwsze dwa lata życia samczyki mają ogonki jak samiczki, a płeć da się odróżnić tylko po kolorze szyi. 

Z ciekawostek: pawie oczka nie zawierają specjalnych barwników, a mienią się kolorami dlatego, że załamują światło - podobnie jak skrzydła motyli. Kiedyś pawie były zwierzętami hodowanymi na mięso, jak kury czy bażanty. Pieczone pawie podawano udekorowane barwnymi piórami. 

Dziś już pawi nie zjadamy, a jeśli czasem je karmimy, lepiej nie dawać im chleba, bo powoduje u ptaków różne choróbska. Można sypnąć pawiom karmę dla gołębi czy indyków zakupioną w specjalnym sklepie, albo poczęstować je gotowaną marchewką lub ziarnami słonecznika.


Jeśli my nie zaatakujemy pawia, to i on raczej nas nie podziobie. Warto jednak - na wszelki wypadek - traktować pawie z należnym respektem, bo paw to kawał ptaka i w bezpośrednim starciu można nieźle ucierpieć. Jeśli ktoś myśli o wyrywaniu pawiom piór, podchodzeniu zbyt blisko do tokującego samca albo niepokojeniu samicy z pisklakami, to stanowczo odradzam. 

A moje zdjęcia pawi są tu :klik:

pawie na dziedzińcu

 Na resztkach śniegu tańczą. 








Same jak śnieg.