niedziela, 27 września 2026

zaplątana w babie lato

 czyli spacer przez park. Nie wiem, czy widać babie lato







ale było go naprawdę pełno. Także na moim ubraniu, w moich włosach i w moich zębach :P.

Na starorzeczu były ważki


młoda, tegoroczna kurka wodna



i łabędź. Udający smoka i węża morskiego. I anioła.















Cóż za ekspresja. 

niedziela, 13 września 2026

na progu lasu

 czyli niedzielny spacer taki:


Najpierw przez miasto


potem coraz bardziej poza miastem.






A to dla tęskniących za wakacjami - wiadomo, kwitną akacje, będą wakacje. :)


Niestety, jesień o sobie przypomina. 




Dalej już nie ma miasta. Są tylko stare, zarośnięte sady.


I najbardziej pachnące, najsmaczniejsze jabłka świata.

A dalej już zaczyna się las.



Na trawie w pajęczynach perły wczorajszego deszczu



A potem coraz więcej lasu



z brzozami


korczypą eee czeremchą


wierzbami


i wszystkim innym :)




Jak mi ten las, jak mi ten mech paaaachniał...



Tu już prowadzi szlak wprowadzający na wąwozy. Ale ja muszę wracać... jeszcze tylko czerwończyk na drodze, jak czerwone światło


i w tył zwrot.



Do miasta.