wtorek, 9 stycznia 2024

w porcie - mróz

 Po pracy pobiegłam na spacer do portu. Spacer miał być krótki, ale przeciągnął się na całą godzinę.






Zauroczyło mnie to:



Port, oczywiście, cały zamarznięty (minus piętnaście w nocy, minus siedem w dzień). A tuż nad powierzchnią lodu, dookoła pędów drzew, krzewów i badyli - lodowe rzeźby.




Była nawet choinka :)))

i hm grzybki:

Na brzegach wszystkiego :) zamarzła para wodna. Kiedyś w szkole hodowałam takie kryształy z roztworu soli. 




To nie śnieg, to równo ustawione słupki zmarzniętej pary wodnej:


Myślę, że w dotyku są bardzo ostre. 
Igiełki, frędzelki, gałązki. Na wszystkim.




Ta nawłoć kiedyś rosła przy brzegu. Woda była wysoka, zalało ją. Potem przymroziło.





Tu jakieś inne nadbrzeżne badyle:




W lecie nie miały aż tak pięknych kwiatów...







Myślałam: chodzą tu ludzie, patrzą, ale czy widzą? Nie każdy jest od razu zauWażką. :)


Można czytać z lodu jak z książki, ok, ale czy ludzie jakiekolwiek książki jeszcze czytają?


Kiedyś ten blog miał się nazywać SeeTheSpell. Hermetycznie trochę, ale w punkt. Ostry jak kryształek na końcu lodowej rzeźby.





poniedziałek, 8 stycznia 2024

gołąb miejski

 To jest gołąb miejski:


Nie że uważam, że ktoś go nie zna albo nie widział :). Gołębia miejskiego każdy zna, a rzadko kto lubi. Włóczą się w hordach po ulicy i po parkowej alejce, koczują na dworcach (są takie populacje, czyli stada gołębi miejskich, co wykluwają się w hali dworcowej i spędzają w niej każdą sekundę życia, nigdy nie wychodząc na zewnątrz), brudzą, śmierdzą, zabierają jedzenie innym ptakom (i czasem dzieciom z ręki), roznoszą choroby i w ogóle. Często w miastach widzi się druciane igiełki porozkładane na budynkach po to, żeby gołębie tam nie siadały. W większości miast dokarmianie gołębi jest zakazane. 


Gołębie miejskie jako gatunek wyodrębniono w latach 1990-tych, wcześniej mówiono o gołębiach skalnych i pochodzących od nich gołębiach domowych. Gołąb miejski prawdopodobnie jest zdziczałą formą tego gatunku. 


Samiec i samica gołębia miejskiego wyglądają identycznie. Kolor piór może się zmieniać, ale w genach dominuje pierwotna forma, więc wszelkie rude i jasne gołębie rozmnażając się dają w większości "dziko" ubarwione potomstwo. Zwykle ma pomarańczowe oczy  i mieniącą się na zielono i fioletowo szyjkę. Dzikie gołębie skalne miały na skrzydłach dwa ciemne pasy i duża część miejskich gołębi też może się nimi pochwalić. Po dzikich przodkach gołębie miejskie odziedziczyły zamiłowanie do budowania gniazd na dachach i gzymsach budynków, formy dzikie gnieżdżą się na skałach i urwiskach. Dieta gołębi miejskich za to kompletnie różni się od zamiłowań gołębi skalnych - gołąb miejski po prostu żre byle co. 

Gołębie, które na zimę nie odlatują wcale, nader chętnie obżerają karmniki, o ile mogą się do nich dostać. Dlatego karmnik warto jakoś zabezpieczyć.


Często można zobaczyć tokujące gołębie miejskie - nadęty samiec łazi wtedy dookoła nie zwracającej na niego uwagi samiczki i grucha. 

https://jestemnaptak.pl/

Gruchanie gołębi często dochodzi z przeróżnych dziur, dachów i gzymsów. To właśnie samiec oznajmia, że wziął to miejsce w posiadanie. Konkurentów raczej nie odstrasza na daleką odległość, bo gołębie miejskie gnieżdżą się zwykle blisko siebie, w koloniach. Podobno łączą się w pary monogamiczne. 

 Gniazdo gołębia miejskiego to kilka patyków przyprószonych gołębim puchem. Jeśli gołąb zagnieździ się na balkonie i zniesie już jajka, niestety nie wolno go usuwać, bo podlega częściowej ochronie. Wolno za to delikatnie acz konsekwentnie straszyć gołębie, jeśli odwiedzają nasz balkon, żeby nie zaczęły budowy gniazda.

https://www.ornitologwroclaw.pl/

Gołębie budują gniazda od marca do września, potrafią w tym czasie wyprowadzić i 5 lęgów, ale w każdym z nich mają tylko dwa jajka. Jajka wysiadują 18 dni, potem około miesiąc opiekują się pisklakami. Początkowo rodzice (oboje) karmią je "ptasim mlekiem", czyli specjalną wydzieliną z wola - nie wygląda to najlepiej, bo pisklak wkłada łeb razem z szyją do dzioba rodzica. Stopniowo młode przechodzą na dorosłą dietę, czyli zżerają wszystko, co znajdą.

Więcej zdjęć gołębi miejskich tu :klik:

niedziela, 7 stycznia 2024

przez okno

 Dziś wziął mróz, niezbyt wielki, ale w towarzystwie śnieżku i silnego wiatru. Nie dało się iść na spacer. Zatem ujęłam w dłoń aparat i przyczaiłam się przy szybie.

Było jakoś tak:


Nie czekałam długo. Już po chwili w klatce ochraniającej karmnik zauważyłam... dziób. :P


Za chwilę za dziobem ukazało się oko


i kos w całej kosiej okazałości:






Kosów było kilka. Przylatywały, odlatywały, wyganiały jeden drugiego. W końcu nakryłam jednego na włażeniu do środka klatki:



Przyleciała kawka, ale na szczęście ona tak nie umie.


Posiedziała, posiedziała i uciekła. Gołąb zresztą podobnie


tyle, że on jeszcze w międzyczasie słodko przysnął. :)


Koledzy gołębia siedzieli na balkonie w bloku obok.



Oczywiście, że nawiedziły mnie sikorki. Bogate


i modre.

A poza karmnikiem, na okolicznych drzewach, też się działo. Oczywiście, że były gawrony


gdzieś tam przysiadła sroka (z tych moich, co mi się wylęgły za oknem?)


sierpówka


szczygiełek


nawet dzięcioł. Miałam wrażenie, że czai się do karmnika, ale nie ma odwagi.


Dalej, za sąsiednim blokiem - gile


zdaje się, że dzwońce


ku mojemu szczeremu zdumieniu - zięba? Czy grubodziób? :P Z daleka mają bardzo podobne hm umaszczenie :P. 


A potem przyleciał prawdziwy grubodziób. 

Widać różnicę? :)))

A potem śnieg przestał padać, ale zrobiło się za ciemno na zdjęcia. 14 gatunków ptaków przez okno w ciągu jednego popołudnia, łał. 

poniedziałek, 1 stycznia 2024

mazurek - ptak

 To jest mazurek:


Wielu ludzi nazywa mazurka wróblem. Kiedyś nawet mówiło się o nim: wróbel mazurek. Mazurek jest trochę mniejszy od zwykłego wróbla, ma więcej brązowego koloru, w tym brązową czapeczkę i plamy na policzkach, których wróbel nie ma. Samica mazurka wygląda tak samo jak samczyk (u wróbli płcie się różnią). 


Mazurki są u nas obecnie częstsze niż prawdziwe wróble. Często buszują w stadkach, zjadając coś z ziemi (wtedy charakterystycznie podskakują), czasem fruwają między krzewami. Mazurki tworzą stadka zaraz po zakończeniu okresu lęgowego. W zimie bywają to stadka mieszane, najczęściej z sikorkami, czasem z wróblami albo innym drobnym ptactwem. Mazurki chętnie zaglądają do karmników, potrafią wyjadać karmę ptakom hodowlanym.

https://to.com.pl/

Mazurki jedzą wszystko, co znajdą. Ziarenka, nasionka, robaczki. Żyją blisko ludzi, w miastach w parkach i na skwerach, na wsi w każdych możliwych krzakach, w sadach, ogrodach, na cmentarzach, jeśli w lesie to raczej na obrzeżach lasu. Gnieżdżą się raczej w dziuplach i wszelkich dziurach, nie gardzą budkami lęgowymi.  
http://stop.eko.org.pl/

W środku takiej dziury mazurki wiją gniazdo z badyli i piórek. Gniazdują od kwietnia-maja do lipca. Potrafią wyprowadzić 2-3 lęgi w sezonie. Jednorazowo składają 4-6 jajek. Wysiadują około 2 tygodnie, potem karmią pisklęta w gnieździe kolejne 2 tygodnie i jeszcze z tydzień opiekują się nimi po wylocie. Małe mazurki wyglądają tak samo jak dorosłe. 

Kiedyś mazurek był mniej pospolity od wróbla, obecnie jest bardzo liczny, chociaż podobno nie występuje w górach. Na zimę w zasadzie nie odlatuje, możliwe są jakieś niewielkie migracje na krótkie odległości. W Polsce chroniony.

Więcej zdjęć mazurków tutaj :klik: