poniedziałek, 16 lutego 2026

dzięcioł duży

 To jest dzięcioł duży, dla wygody w dalszej części tego wpisu nazywany po prostu dzięciołem:


Dzięciołów jest oczywiście dużo więcej na świecie (i w Polsce też) niż jeden dzięcioł duży. Z czasem może do nich na blogu dojdziemy. W każdym razie ten dzisiejszy dzięcioł ma trochę ponad 20 cm długości (i dlatego jest duży) - i podobno jest najpospolitszym dzięciołem w Polsce. I prawdopodobnie to jest _ten_ dzięcioł, którego możemy kojarzyć z obrazków przedstawiających dzięcioła.


Stereotypowy dzięcioł z obrazka zawsze jest czarno-biały, siedzi na pniu jakiegoś drzewa, podparty na ogonie, i stuka w drzewo dziobem, a na głowie ma czerwoną czapeczkę. Prawda? I dzięcioł duży istotnie jest (w przeważającej części) czarno-biały, bywa, że siada na pniu drzewa podparty na ogonie, i często stuka dziobem w drzewo.  Tyle, że rzadko ma czerwoną czapeczkę, za to zawsze, absolutnie zawsze, ma czerwoną plamę na dole brzucha. Co do czapeczek, to dorosły dzięcioł duży ma czapeczkę, ale czarną. Jeśli jest samicą, czapeczka jest zupełnie czarna, bez śladu czerwieni.


Jeśli jest samcem, na dole głowy, hm na potylicy ma mały czerwony pasek.



Młode dzięcioły płci obojga duże mają prawdziwą czerwoną czapeczkę na czubku głowy, jak z obrazka.



Dzięcioły-samce wiosną bębnią namiętnie w pnie i gałęzie drzew, a często także w jakieś blaszane elementy infrastruktury, w celu wygonienia konkurentów ze swojego terytorium i zaimponowania przyszłej partnerce. Specjalna budowa kości czaszki umożliwia dzięciołowi intensywne walenie w twarde powierzchnie bez odniesienia uszkodzeń. Oprócz tego, że dzięcioła łatwo zobaczyć bębniącego w pień czy gałąź lub kującego dziuplę, można go łatwo nakryć w charakterystycznej "pionowej" pozie na wierzchołku drzewa:


Dzięcioły mieszkają w lasach, parkach, ogrodach i coraz częściej w miastach, gdzie odpowiedzialne są za wykuwanie dziupli w ocieplonych styropianem blokach mieszkalnych.


Dzięcioł wykuwa kilka dziupli, zanim zdecyduje się w jakiejś zagnieździć. Czasem zajmuje dziuple wykute w poprzednich latach. W dziuplach wykutych przez dzięcioła i chwilowo nie zajętych gnieżdżą się często inne ptaki, a czasem osy lub szerszenie. Dziuple wykuwa raczej samiec, samica akceptuje je (lub nie). Para pozostaje razem najczęściej przez jeden sezon. 

(shutterstock)

Małych dzięciołów jest zwykle w gnieździe 5, a dzięcioł duży gniazduje jeden raz w roku, od kwietnia do czerwca. Jajka wysiaduje 12 dni, potem 25 dni karmi małe w dziupli i jeszcze dwa tygodnie opiekuje się nimi po wylocie z gniazda. Dziećmi zajmują się i ojciec, i matka. Małe dzięciolątka już w następnym roku mają swoje dzieci.


Dzięcioły żywią się, jak wszyscy wiemy, kornikami wydłubywanymi spod kory i mają w tym celu niezwykle długi i lepki język. Dzięcioł potrafi wysunąć jęzor nawet na 4 centymetry.


Z racji wyjadania szkodników spod kory często nazywane są lekarzami lasu, ale podobno potrafią spijać sok z drzew, które kaleczą w tym celu dziobem. Jedzą głównie owady, w sezonie nie gardzą też owocami, potrafią zeżreć znalezioną padlinę, a nawet dobierają się do gniazd i budek lęgowych, i wyżerają pisklęta. Dlatego budki lęgowe należy dookoła wlotu zabezpieczyć metalowym elementem, żeby dzięcioł nie rozkuł wejścia i nie władował się do środka. 

(https://danpro.sklep.pl/)

Dzięcioły potrafią też wyjadać nasiona z szyszek i rozbijać orzechy. Dzięcioł duży bardzo często robi sobie kuźnię, w której obrabia wstępnie szyszkę, orzech czy owoc, obierając go z części nie nadających się do zjedzenia przez dzięcioła. Zatyka taką szyszkę, orzech czy owoc w rozwidlenie gałęzi czy pęknięcie kory, i wygodnie już sobie może dziobać. A my potem znajdujemy na pniu taką niedojedzoną a zmasakrowaną szyszkę:

(https://krotoszyn.poznan.lasy.gov.pl/)

Dzięcioły nie odlatują na zimę, chociaż mogą uciekać na najzimniejsze miesiące w cieplejsze miejsca, jeśli znajdą takie w niedalekiej odległości. W mieście dzięcioły często objadają karmniki i nie boją się przylecieć na balkon.



Głos dzięcioła to charakterystyczne ikikikikik podobne trochę do śmiechu, a lot tego ptaka też jest niezwykle charakterystyczny, falujący, połączony z rozkładaniem i składaniem skrzydeł.

Dzięcioł jest w Polsce pod ochroną. Mieszkańcy miast zaczynają go powoli nie lubić za dziury w elewacjach budynków, a posiadacze ogrodów za ataki na budki lęgowe, ale generalnie darzymy dzięcioły sympatią. 

Moje zdjęcia sympatycznych dzięciołów są tu :klik:

środa, 21 stycznia 2026

śnieg i mróz

 jak dawno nie bywało. Nawet taka zwykła droga do pracy co rano nie przestaje mnie zachwycać.

Wszędzie sterczą chabazie ubrane w kryształeczki lodu.

Róże jak ze starej pocztówki. Takiej czarno-białej z próbą retuszu na kolor.




Przemarznięta tuja.

A to zdziwiona zimą juka ogrodowa.



Owoce róży


i liście o niepowtarzalnej strukturze.


Biegnę do pracy, wiecznie spóźniona. A tu piękny nawet śnieg pod nogami.



Najeżył się, zupełnie jakby parował czy sublimował, i nagle złapał go mróz. Tyle cudów pod jednym butem.

sobota, 17 stycznia 2026

a tymczasem w karmniku...

 Na karmnikach oprócz antygołębiowych klatek pojawiły się antygołębiowe zasłonki.


Na moim blokowisku obowiązuje formalny zakaz umieszczania czegokolwiek poza obrysem ścian, czyli na zewnętrznej fasadzie budynku. Dlatego w lecie skrzynki z kwiatkami mam w środku. A w zimie jeden karmnik stoi na szafce, a drugi - z fotopułapką - zamontowałam po wewnętrznej stronie lodżii. Bo fachowo pisząc, to ja mam lodżię, nie balkon.

Od paru lat moje karmniki lądują w klatkach z patyków i sznurka, bo niezależnie od istniejącego formalnego zakazu dokarmiania gołębi i kawek, które są miejską zmorą, wolę dokarmiać (i fotografować) ciekawsze ptaki, a kawki i gołębie wyżerały wszystko. Czasem ryzykując skręceniem szyi i urwaniem łba.



I właśnie dlatego są te wszystkie klatki i zasłonki, i muszę zawsze pamiętać, żeby żarcie podawać w taki sposób, żeby nie dało się go wyciągnąć na zewnątrz. Dzięki temu problem kawek i gołębi mam chwilowo z głowy.





i jakoś mnie to nie martwi. 

Za to w karmniku mam kosa, który uważa się za jedynego władcę tych ziem


i wchodzi do klatek bez problemu.





i sikorka bogatka, który także pretenduje do roli jedynego karmnikowego suwerena i oczywiście w oczkach klatki się mieści





Ci dwaj między sobą rozstawiają po kątach całe ptasie towarzystwo, które ośmiela się tu czasem zajrzeć. A są to mazurki



Mazurki wchodzą do klatek, ale mają jakiś wrodzony talent do unikania kamerki. A jesli już się załapią, to kiepsko wychodzą.


No i przed sikorkiem muszą się chować.


Mam też kilka modraszek, czyli sikorek modrych



Czasami zalatuje do mnie osiedlowy dzięcioł duży:




Na nim klatka też jakoś nie robi wrażenia. Do dzięcioła nie podam linka, bo wpis o dzięciołach od dwóch lat czeka na utworzenie.

Całe to towarzystwo zajada ziarno słonecznika suche i wtopione w tłuszcz. Są też kule tłuszczowe kupione z sklepie i parę kawałków jabłka, którymi jednak mało kto się interesuje. 

W cieplejszych momentach dnia wystawiam w podstawce do kwiatków ciepłą wodę do picia, ale zwykle natychmiast zamarza i też nie bardzo kto się nią interesuje. Wbrew temu, co wszem i wobec wypisują, że ptaki śniegu nie jedzą i giną bez wody, mój kos zażera się świeżym śniegiem aż miło. Myślę, że u nas na wschodzie Polski gdyby ptaki nie jadły śniegu, dawno by wyginęły wszystkie. Bo wody po prostu nigdzie nie ma. Jest śnieg i lód. A problem pojawia się wtedy, kiedy bierze mróz, a śniegu nie ma. 

poniedziałek, 12 stycznia 2026

w poszukiwaniu niebieskości

 zastanawiałam się, jaki kolor byłby najtrudniejszy do znalezienia w zimie, i wyszło mi, że niebieski. A dziś okazało się, że wcale nie. :P






To moja droga do pracy. A dla pełni szczęścia, zaszczycił mnie dziś niebieski, a jakże, kowalik:


Ale żeby teraz nie wyszło na to, że wszystko mamy takie niebieskie:







No niebieskawe jest, bo ciągle wychodzę do roboty po ciemku, a zanim dobiję do domu, to też już robi się ciemno.