poniedziałek, 29 stycznia 2024

kaczka krzyżówka

 Krzyżówka jest przodkiem naszych kaczek domowych. Można ją spotkać na prawie każdym zbiorniku wodnym, bardzo często w miejskich parkach. Krzyżówka wygląda tak:


Przez większość roku - od października do maja -  samiec-kaczor wygląda tak:


Uwagę zwraca żółty dziób, połyskująca na zielono głowa i śmiesznie zakręcone do góry czarne piórka przy ogonie. Od czerwca do początku jesieni kaczory wyglądają podobnie jak samiczki, czyli tak:


Małe kaczuszki krzyżóweczki są przesłodkie i zwykle jest ich dużo:


Krzyżówki zamieszkują raczej stawy porośnięte przy brzegach trzciną i z reguły lubią trzymać się blisko człowieka, może dlatego, że często dostają od niego jakieś smaczne jedzonko. Najczęściej trzymają się w stadach, zwłaszcza  zimą, i jest ich wtedy w jednym miejscu nawet ponad setka.


Krzyżówki jedzą głównie rośliny wodne i drobne wodne zwierzęta. 


Szukając jedzenia głębiej w wodzie, śmiesznie nurkują, zanurzając przednią część ciała, podczas gdy kuperek sterczy pionowo w górę. Nigdy nie zanurzają się całe. 


Krzyżówki wyprowadzają jeden lęg rocznie, zwykle pomiędzy kwietniem a lipcem. Gniazdo budują najczęściej koło wody i z roślin wodnych, często używając puchu.

https://www.wildlifecenter.org/

Zdarza się, że krzyżówki gniazdują w dziuplach drzew, dość wysoko nad ziemią.


Małe kaczuszki od razu po wylęgnięciu są "na chodzie" i wyskakują z takiej dziupli z pieca na łeb, ale są tak mięciutkie i elastyczne, że nie robią sobie zwykle żadnej krzywdy. 

Ostatnio zdarza się, że krzyżówki zakładają gniazda na dachach budynków, w skrzynkach z kwiatami i w innych przedziwnych miejscach bardzo blisko ludzi. Widziałam już kaczkę z młodymi przed moim blokiem w centrum miasta, a także kaczkę wiodącą kilka piskląt w ślicznym rządeczku przez kilkupasmową ulicę. Nie na pasach :). 

W gnieździe może być od 4 do nawet 13 jajek - i rzeczywiście tyle pisklaków się wylęga. Wysiadywanie trwa prawie miesiąc, a kolejne dwa miesiące małe kaczuszki pływają z matką, zanim się usamodzielnią. Pisklaki krzyżówki nie siedzą w gnieździe, od razu po wylęgu wyruszają do wody i same zdobywają pokarm. Samica opiekuje się dzieciakami, natomiast samce łączą się w typowo męskie stada. 


Krzyżówki są ptakami migrującymi. Te, które u nas gniazdują, w większości są u nas tylko od lutego do września. Obecność kaczek lub ich nieobecność zależy od dostępności niezamarzniętych stawów. W zimie - jeśli są - na ogół mamy stada kaczek zimujących u nas, a pochodzących z zimniejszych miejsc. Od września do końca grudnia można na kaczki polować (ale tylko na kaczki w locie), bo są gatunkiem łownym. Poza tym okresem kaczki podlegają ochronie - czyli wychodzi na to, że do naszych kaczek nie strzelamy, bo ich akurat u nas nie ma :).

Kaczki na ogół lubimy, zwłaszcza podkarmiać (w imieniu kaczek proszę o niepodkarmianie chlebem ani żadnym żarciem przetworzonym - można kupić karmę dla ptaków w sklepie zoologicznym, albo na targu zakupić torbę owsa, kukurydzy czy pszenicy, albo przynieść z domu pokrojoną marchewkę i ziemniaki, surowe lub podgotowane, i karmić wtedy kaczki do woli). 

Więcej moich zdjęć krzyżówek tu :klik:

niedziela, 28 stycznia 2024

szukam wiosny w porcie

 Niby topnieje, ale większość portu jeszcze pod lodem.




Leeeeecą dzikie gęsi na północny wschód.



W rozmarzniętej kałuży tuż przy brzegu taplają się krzyżówki.



 Jeszcze grzecznie się taplają wszystkie razem, ale samczyki już mają zadziornie zakręcone piórka przy ogonie.


Przy ujściu do głównego nurtu już rozmarzło.


Woda w Wiśle wysoka, brzegi pozalewane, prąd niesie całe kłody i pniaki wymytych gdzieś na południu drzew.



Stadka gągołów


i nurogęsi. Samiczka z rozwichrzoną czuprynką, a koło niej cały krąg adoratorów



którzy już chyba zaczynają się nawzajem straszyć?


no i czaple. Na tyle blisko, że można popodziwiać szczególy upierzenia.



Jeszcze nie w 100% godowego. Ale już się zaczynającego wyłaniać. 


Ciągle zbyt zimno na dłuższe spacery.

niedziela, 21 stycznia 2024

pętlą koło ZDUNGu i działek

 To moja dawna trasa spacerowa jeszcze ze szczenięctwa, często chodziliśmy tu na niedzielne spacery. Jakieś 6000 kroków. 


Idę znajomą drogą do ZDUNGu. 





Resztki szadzi na przydrożnych badylach kojarzą mi się z rafą koralową :).









Mijam ZDUNG, dalej już tylko śnieg i ślady kogoś, kto spacerował tu z psem. Jeden ktoś i jeden pies. I śnieg.

 






I bardzo, bardzo dużo śladów saren. 

W końcu ślady pana z psem skręcają, idę sarnią ścieżką:


Wychodzę na działki. Tu wreszcie pojawiają się ptaki. W zimie chyba wolą trzymać się bliżej ludzi. Piękne, czerwone gile.



sikory i mazurki



sójki i dzwońce



kwiczoły i sroki



i - ku radości mojej - raniuszki.




Oczywiście w największej gęstwinie gałęzi, a co. :)))

Już przy samym parku kaczki krzyżówki


i na samym czubku drzewa, wśród ostatnich resztek szadzi - dzięcioł. 


Żegnam się z zimą, bo od jutra ma się topić...