sobota, 14 marca 2026

w marcowym ogrodzie

 zaroiło mi się od ptaków - pewnie dlatego, że nadal wiszą karmidełka i wystawiłam już wodę do picia i ptasich kąpieli. Starania zostały docenione. Przede wszystkim przez sikory




Kąpię się, nie wchodzić! :)))



Mam też raniuszki, które zaszczyciły mnie w tym roku swoim sąsiedztwem w ogrodzie - a jak byłam mała, mówiło się na nie per "sikora raniuszek", teraz chyba sikorami już nie są.





Tradycją kilku lat ostatnich mam w ogrodzie kosy




które też uwielbiają kąpiele


a ta pani poniżej to kąpiąca się pani dzwoniec



Pan dzięcioł się nie kąpał, przyleciał coś zjeść i rozejrzeć się w ogrodowej sytuacji.


Z kompostu chyba wykaraskał się już mój jeż, nie mam pojęcia, czy wraca tam na noc, jeszcze z tydzień poczekam z przykopaniem tego w każdym razie.


Tymczasem w skali makro osika w pełni rozkwitu


a w skali mikro też obrazki fascynujące:




Na górze gwiazdnica, niżej rozchodnik wśród mchu, który właśnie wypuścił sporofity. Tak to się ładnie nazywa. W każdym razie na górze tych śmiesznych zielonych haczyków kiedyś będą puszki pełne mchowych zarodników. 

A słońce powoli zachodzi - i tak je widzę przez drzwi ogrodowego domku:

a tak sprzed:


I już nie mogę się doczekać kolejnego ogrodowego dnia. 

poniedziałek, 2 marca 2026

drugi dzień marca

 zaczął się od malowniczej mgły. Z okna widziałam mniej więcej tyle:




Po pracy wyrwałam się na pół godzinki na ogród. Wiosna kiełkuje w przebiśniegach


i kwitnie w leszczynach.





Z zimy pozostała na sośnie dzięciola kuźnia :klik:


Wracałam do domu o zachodzie słońca.


Na jakimś przekaźniku telefonicznym czy czymś usiadła pustułka - prawie mogę się założyć, że to mój Sebastian. 


Powoli wschodził księżyc.


niedziela, 1 marca 2026

rozmarzające starorzecze

 Zaczął się marzec, a starorzecze ciągle pod lodem.

W tafli lodu odbijają się białe topole - drzewa królowej zimy.

Schodzę nad sam brzeg. Szukam wiosny. 

Obudziły się bazie, obudziły się bobry.



A poza tym tylko szarobure, zimowe szuwary. Palki wodne, trzciny.








Utonęłam w błocie po kostki.