zaroiło mi się od ptaków - pewnie dlatego, że nadal wiszą karmidełka i wystawiłam już wodę do picia i ptasich kąpieli. Starania zostały docenione. Przede wszystkim przez sikory
Kąpię się, nie wchodzić! :)))
Mam też raniuszki, które zaszczyciły mnie w tym roku swoim sąsiedztwem w ogrodzie - a jak byłam mała, mówiło się na nie per "sikora raniuszek", teraz chyba sikorami już nie są.
Tradycją kilku lat ostatnich mam w ogrodzie kosy
które też uwielbiają kąpiele
a ta pani poniżej to kąpiąca się pani dzwoniec
Pan dzięcioł się nie kąpał, przyleciał coś zjeść i rozejrzeć się w ogrodowej sytuacji.
Z kompostu chyba wykaraskał się już mój jeż, nie mam pojęcia, czy wraca tam na noc, jeszcze z tydzień poczekam z przykopaniem tego w każdym razie.
Tymczasem w skali makro osika w pełni rozkwitu
a w skali mikro też obrazki fascynujące:
A słońce powoli zachodzi - i tak je widzę przez drzwi ogrodowego domku:
a tak sprzed:
I już nie mogę się doczekać kolejnego ogrodowego dnia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Proszę jakoś podpisywać komentarze.