zaczął się od malowniczej mgły. Z okna widziałam mniej więcej tyle:
Po pracy wyrwałam się na pół godzinki na ogród. Wiosna kiełkuje w przebiśniegach
i kwitnie w leszczynach.
Z zimy pozostała na sośnie
dzięciola kuźnia :klik:Wracałam do domu o zachodzie słońca.
Na jakimś przekaźniku telefonicznym czy czymś usiadła pustułka - prawie mogę się założyć, że to mój Sebastian.
Powoli wschodził księżyc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Proszę jakoś podpisywać komentarze.